calivita | calivita |

Nauka angielskiego przez internet

W wakacje miałam pełno czasu, którego generalnie nie spożytkowałam. A przecież przez nieustająco nic konkretnego nie robiłam. Ani nie pracowałam, ani nie wyjeżdżałam, nie uczyłam się. Moim jedynym obowiązkiem było prowadzenie domu, co pozornie też zajmuje niemało czasu. Zwłaszcza, kiedy wstaje się dopiero po jedenastej. Wtedy dzień jest o kilka krótszy, niż w trakcie roku akademickiego. Nie ma, co tego porównywać. Wówczas jest więcej obowiązków, dzień jest krótszy, bo jest zima, której nie znoszę i czas o wiele szybciej leci. Niemniej jednak nie powiedziałabym, że w wakacje czas płynął mi wolniej. Wręcz inaczej, te dwa miesiące zleciały tak śpiesznie, że ani się nie obejrzałam, a już niemalże jest wrzesień. Nie znoszę tego miesiąca, chociaż może aktualnie ciut mniej, niż kiedy, kiedy chodziłam do szkoły i kojarzył mi się głównie z pierwszym dniem szkoły. Na wakacje miałam ze 100% pewnością tyle planów: kurs angielskiego przez Internet, nauka gry w tenisa, częstsze spotykanie ze dobrymi przyjaciółmi, jakieś weekendowe wyjazdy z znajomymi. Na pewno nic z tego nie zostało przygotowane. Tygodnie leciały tak prędko, że nie było czasu w praktyce na nic. Do tego jeszcze ta koszmarna pogoda… I za chwile w przyszłości powinno się wziąć się znowu za naukę i powrócić do popularnego trybu życia, za którym może ciut tęsknie. Niemniej jednak z jednej strony, kiedy sobie pomyślę, ze to już koniec lata, będzie zimno, szara rzeczywistość, to robi mi się strasznie smutno. Za każdym razem na początku jesieni popadam w małą depresję. Nauka angielskiego przez Internet również nie wyszła, nie mówiąc już o hiszpańskim. Tak to jest, kiedy się planuje zbyt kilka. A do tego pod koniec września czeka mnie rozmowa kwalifikacyjna po angielsku na stanowisko pracownicze. Miałam się do niej przygotować aktualnie poprzez ten internetowy kurs, ale jakoś nie wyszło.

Kategorie: Edukacja i Nauka,

Komentowanie zabronione.